Początek roku obfituje w okolicznościowe tematy pogawędek. Uwaga na te drażliwe, które wcale nie ułatwią kontaktów ani budowania relacji.
Ile w styczniu jest okazji do mówienia o pogodzie! Już nie tylko: ciepło, zimno, wiatr. Wymieniamy się uwagami o tym, że mogłoby popadać, albo że dość już tej ślizgawicy. Że coś się komuś pomyliło, żeby w styczniu padał deszcz zamiast śniegu. Porównujemy, kto znalazł lepszą zimową aurę na styczniowych nartach. Zauważamy, że dni wreszcie coraz dłuższe, albo że nadal jeszcze słońca brak i byle do lutego…
Pogoda zawsze na czasie
No i nic dziwnego, pogoda jest jednym z uniwersalnych tematów do rozmowy wtedy, gdy trzeba ją prowadzić z kimś mało znanym (na konferencji albo targach), w mało sprzyjających warunkach (gdy jakoś trzeba zacząć rozmowę ze zdenerwowanym klientem, w oczekiwaniu na szefa), albo gdy wypada mówić, ale nie bardzo jest o czym. Pogody doświadczamy wszyscy i choć nasze zdanie na jej temat może się różnić, raczej nie ma ryzyka, że skoczymy sobie do gardeł, aby przekonać rozmówcę siłowo, że wcale nie jest tak ciepło, jak on twierdzi.
O pogodzie słyszy się i czyta w kontekście small talków może aż za często, ale gdy się zastanowić – nie ma znów aż tylu tak bezpiecznych tematów do rozmów. Częściowo kryteria te spełniają kulinaria, od najprostszych rozważań, kto woli kawę, kto herbatę, i dlaczego, aż po nader złożone preferencje żywieniowe i kulturowe nakazy w tym zakresie. Można sobie jednak z łatwością wyobrazić sytuację, w której animozje kulinarne wezmą górę nad kulturalną konwersacją: konflikt pomiędzy miłośnikami kuchni tradycyjnej, a zwolennikami twórczych innowacji w kuchni, albo starcie zagorzałych wszystkożerców z adeptami diet wyłączających.
O polityce i religii nigdy?
Tak naprawdę z tematami do rozmów jest jak ze wszystkim: nie jest tak istotne o czym rozmawiamy, jak to, w jaki sposób to robimy. Wielu z nas ma na koncie tak odradzane powszechnie rozmowy o polityce czy religii – i przeżyło (choć faktem jest, że często chcielibyśmy wymazać z pamięci część „niezobowiązujących” rozmów przy świątecznym stole). Rozmowa dojrzałych interlokutorów, gdzie własne ego i chęć przekonania „przeciwnika” za wszelką cenę do własnych racji nie są celem nadrzędnym, może zejść nawet na trudne tematy i nie skończyć się katastrofą.
Noworoczne pułapki
A wracając do niebezpiecznych styczniowych tematów, warto pilnować, aby nasze dobre chęci nie zamieniły się w wypowiedzi dokuczliwe i niewygodne dla naszego rozmówcy. Często bowiem choćby za pytaniami o noworoczne cele stoi nasza dobra intencja. Czujemy, że postanowienia były dla drugiej osoby ważne, nawiązujemy więc do nich i nawet przez myśl nam nie przejdzie, że sprawa zdezaktualizowała się wraz z pierwszą wizytą na siłowni/brakiem czasu na lekcje/niespodziewanym (a perfidnym!) prezentem w postaci nowego podgrzewacza tytoniu. I przykrość, choć niezamierzona, gotowa.
Podobnie jest z dzieleniem się opowieściami o tym, jak spędziliśmy święta. Nie dla każdego był to dobry, spokojny, rodzinny czas, cieszy się więc raczej z tego, że ma go już za sobą, a na pewno nie chce wracać doń wspomnieniami.
Początek roku to też okazja do spojrzenia wstecz, na miniony rok. Z pewnością nie powinniśmy takiego tematu inicjować, gdy wiemy, że dla rozmówcy był to rok pełen trudności, niemiłych wydarzeń, otwartych procesów, których na dodatek nie udało się „zamknąć” przed końcem roku.
Błądzić rzecz ludzka
I oczywiście religia: już święta są swoistym poligonem towarzyskim, ponieważ coraz częściej musimy się zastanowić, w jaki sposób złożyć życzenia i czy ich świeckim/religijnym/ekumenicznym charakterem kogoś nie urazimy. Styczeń obfituje w dalsze okazje do potencjalnych gaf na pograniczu kalendarza liturgicznego i wydarzeń społecznych: kiedy obchodzą święta prawosławni sąsiedzi (ja się w tym roku pomyliłam)? Z czego wynika dzień wolny 6 stycznia? Kiedy się zaczyna karnawał, a do kiedy śpiewamy kolędy?
Dużo potrafimy wybaczyć w zakresie niestosowności small talków. Nawet bardzo dużo – o ile jasna jest dla nas intencja rozmówcy, to, że nie uraził nas specjalnie, że jego niedelikatne pytanie wynika z niewiedzy. Ciekawość drugiego człowieka, otwartość na inność, różnorodność będą tu często kluczem do sukcesu. Albo przynajmniej – do niesprawiania drugiemu przykrości.
Wszystkiego pomyślnego w Nowym Roku!


