Gdzie w aucie usadzić teściową?

kolejność w aucie

…a gdzie szefa? Choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w najbliższym czasie większość z nas będzie jednak wozić głównie teściów, babcie i ciocie. Lub będziemy dawali się wozić.

Każda z tych sytuacji rodzi wiele pytań: bardziej honorowe jest siedzenie przy kierowcy czy raczej z tyłu? To czy podróżujemy autem prywatnym czy służbowym – ma znaczenie? Kto komu otwiera drzwi? I czy wypada bez pytania zacząć jeść w nieswoim aucie? W odpowiedzi garść porad na temat tzw. precedencji, czyli kolejności zajmowania miejsc oraz kultury osobistej w aucie – nie tylko z okazji nadchodzących dni świątecznych.

Służbowo czy prywatnie?

To pierwsze pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć, i niezwykle istotne – ponieważ inne zasady dyktuje etykieta zawodowa, a inne – towarzyska. I znaczenie ma tu rodzaj sytuacji właśnie, a nie forma własności pojazdu. „Auto służbowe” lub „auto prywatne” należy rozumieć w tym kontekście jako wyróżnik tejże sytuacji oraz relacji łączących jego kierowcę i pasażerów. Czyli: jeśli autem służbowym wieziemy rodzinę na przykład na cmentarz, to mowa (w kontekście savoir-vivre’u) o sytuacji prywatnej. Jeżeli zaś własnym samochodem jedziemy z szefem na spotkanie do klienta lub jedziemy z kilkoma osobami z działu w delegację – traktujemy takie wydarzenia jak podróż służbową.

Obok kierowcy

Tak, to jest właśnie to miejsce, na którym troskliwie pomagamy usadowić się „Mamusi”, czyli teściowej. Albo babci, leciwej cioci, czy dziadkowi. „Miejsce pasażera” jest w prywatnym samochodzie najbardziej zaszczytne: zazwyczaj zapewnia najwięcej przestrzeni i swobody ruchów, pozwala na rozmowę z kierowcą, oferuje najlepsze widoki i ewentualnie dostęp do sterowania nawiewem lub do radia. Co nie oznacza, że w cudzym aucie (choćby należało do najlepszego z zięciów) możemy do jakichkolwiek przycisków, pokręteł czy dźwigni sięgać bez pytania. Na przednim siedzeniu obok kierowcy proponujemy zatem miejsce osobie, której spośród obecnych (w sytuacji prywatnej) należą się największe względy. Nie zawsze będzie to babcia lub teściowa, jednak niezmiennie w polskiej kulturze wyznacznikami statusu pozostają: wiek oraz płeć. Jeżeli babcia i dziadek (co nader częste) są w podobnym wieku, pierwszeństwo należy się kobiecie. Podobnie jak wtedy, gdy całe towarzystwo jest mniej więcej rówieśnicze. Do puli nie liczy się oczywiście kierowca – ze względów oczywistych nie ma on wielu miejsc do wyboru.

Drugą najważniejszą osobę w naszym rodzinnym (lub przyjacielskim) gronie sadzamy za pasażerem. To miejsce, mimo że nie tak komfortowe jak przednie, ma jednak pewne zalety: na przykład umożliwia dość swobodne nawiązanie kontaktu wzrokowego z kierowcą. Podczas kilkugodzinnego nieraz oczekiwania w korku i prowadzonych wówczas konwersacji, bywa to bezcenne. Podobnie jak łatwy dostęp do okna oraz – co chyba istotniejsze przy długich podróżach – do drzwi pojazdu.

Jeżeli towarzystwo liczy pięć osób, to następnym w kolejności uprzywilejowanym miejscem będzie środkowe na tylnej kanapie, najmniej zaszczytnym zaś – to za kierowcą. Ale jeśli to nam przypadnie ono w udziale – myślimy tylko o tym, że jest to podobno najbezpieczniejsze siedzenie w pojeździe.

Zasady zasadami

…i o ile się da, dobrze jest oczywiście się ich trzymać. Bywa jednak, że realia wymuszają na nas ograniczenie lub rezygnację z zasad precedencji lub z innych reguł savoir-vivre’u. Jeżeli na przykład jeden z pasażerów porusza się o kulach lub na wózku inwalidzkim – oczywiście jemu będzie podporządkowana kolejność zajmowania miejsc, a nawet ilość przestrzeni dostępnej dla pozostałych. Podobnie, jeżeli ktoś z pasażerów cierpi na wybiórczą chorobę lokomocyjną i nie odczuwa jej skutków wyłącznie, gdy siedzi z przodu – wybór mniejszej niedogodności jest raczej oczywisty. A nawet jeśli mowa o prywatnych „fanaberiach” i upodobaniach, niepopartych żadnymi dolegliwościami, to – szczególnie, gdy są to życzenia nestorów rodu – należy je uszanować.

Z precedencją w życiu prywatnym jest bowiem tak, jak z niemal wszystkimi prawidłami etykiety: mają ułatwiać życie i współprzebywanie ze sobą oraz zapewniać względy innych tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Nie ma więc sensu usilne umieszczanie na przednim, „honorowym” siedzeniu sędziwej prababci, jeżeli jej ulubionym miejscem jest to na tylnej kanapie. Podobnie większym nietaktem będą uporczywe naciski na ulokowanie się na tylnym środkowym siedzeniu wujka, którego słuszne rozmiary znacznie ograniczają możliwości ruchu. W ogóle – jeżeli jest taka możliwość, podróżujemy maksymalnie w cztery osoby, nawet jeżeli samochód zarejestrowany jest na pięć. Krótko mówiąc: w sytuacji prywatnej zawsze bierzemy pod uwagę wygodę i preferencje pasażerów, zamiast bezdusznie „traktować ich etykietą”.

Tymczasem w podróży służbowej

Tradycyjne zasady etykiety traktują tę kwestię dość jednoznacznie: pasażer, któremu należą się „honory” siada z tyłu. Szefowie wszystkich szefów – po przekątnej od kierowcy, czyli za „siedzeniem pasażera”. Dalsza kolejność również różni się od tej znanej z sytuacji prywatnej: drugie bowiem w kolejności jest miejsce za kierowcą, trzecie: na tylnej kanapie pośrodku, a dopiero „najmniej ważnego” w służbowej hierarchii pasażera zapraszamy na przednie siedzenie, obok kierowcy.

I kwestia jest w zasadzie przesądzona – pod warunkiem, że mamy do czynienia z jasnym podziałem ról. Czyli kierowca jest li „tylko” kierowcą. W środowiskach, w których obracam się z racji mojej zawodowej działalności, jest to jednak sytuacja dość rzadka, chyba że mowa o modnym „outsourcingu”, czyli podróżowaniu taksówką i tym podobnymi środkami transportu. Owszem, przedstawiciele dyplomacji czy funkcjonariusze państwowi wysokiego szczebla miewają do dyspozycji kierowcę. Jednak wśród szefów firm wszelakich nader często obserwujemy upodobanie do osobistego prowadzenia samochodu. W takiej sytuacji, gdy to szef jest kierowcą, najbardziej „honorowe” będzie miejsce z przodu, obok niego. Dalsza kolejność taka, jak w poprzednim akapicie.

Obowiązki pasażerów

Niezależnie od zajmowanego miejsca i należnych przywilejów, pasażerowie powinni dostosować się do zasad ustanowionych przez kierowcę. Uprzejmie jest zapytać o zgodę zarówno przed samodzielnym przykręceniem klimatyzacji, jak i regulacją fotela, nie wspominając o jedzeniu w aucie. Bez względu na przychylność właściciela/kierowcy, najlepiej się przed spożywaniem posiłków w samochodzie po prostu powstrzymać. O możliwość zapalenia papierosa w cudzym aucie nie pytamy. Po prostu tego nie robimy, nigdy, pod żadnym pozorem. W swoim aucie zresztą też, zwłaszcza, gdy kogoś akurat wieziemy.

Poza tym, jako pasażerowie, stosujemy się do próśb i poleceń kierowcy – co często jest nie tylko kwestią kultury, ale i bezpieczeństwa. Przed podróżą powstrzymujemy się od jedzenia czosnku i innych intensywnie pachnących potraw, rezygnujemy też z ciężkich perfum. Nawet przyjemne wonie w niewielkiej przestrzeni, z której nie sposób się oddalić, mogą skutecznie uprzykrzyć podróż.

Co ciekawe, tak w sytuacji prywatnej, jak i służbowej, szczególne obowiązki przypadają pasażerowi siedzącemu przy kierowcy. Jego powinności to na przykład: podtrzymywanie rozmowy z kierowcą (oczywiście: jeżeli jest to bezpieczne i jeśli taka jest wola prowadzącego) lub pośredniczenie w rozmowie z pasażerami z tylnych siedzeń, jeśli jest taka potrzeba. Może się też zdarzyć prośba o pomoc w regulacji lusterka czy sięgnięcie czegoś ze schowka. W dobrym tonie jest oczywiście prośby te spełniać, a jednocześnie pamiętać, aby nie angażować nadmiernie uwagi kierowcy.

Pomoc przy wsiadaniu do samochodu, przytrzymanie drzwi czy ewentualnie (szczególnie starszym pasażerom) przy zapięciu pasów to z kolei obowiązki tego, kto stoi w hierarchii danego grona najniżej. W sytuacji prywatnej z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie to najmłodszy w towarzystwie mężczyzna. Bywają jednak kierowcy, którzy tego rodzaju obsługę pasażerów zachowują dla siebie. I ten przywilej oczywiście również należy respektować. Kwestie ewentualnej składki na paliwo to temat na osobny artykuł, ale z pewnością zawsze warto pamiętać o tym, by za wspólną podróż podziękować. Tak kierowcy, jak i współpasażerom.

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Follow by Email
Facebook
Facebook
LinkedIn