Chodzisz do kina czy na film?
Jesteś z tych, którzy wkurzają innych, czy z tych, którym inni działają na nerwy? Innej opcji nie ma. Czyli trochę o savoir-vivrze w obliczu srebrnego ekranu.
Jesteś z tych, którzy wkurzają innych, czy z tych, którym inni działają na nerwy? Innej opcji nie ma. Czyli trochę o savoir-vivrze w obliczu srebrnego ekranu.
A tak, są takie. I to do policzenia na palcach obu rąk. To wcale nie tysiące szczegółowych zaleceń, jak siadać, jeść ślimaki i kto pierwszy wyciąga rękę. One dopiero wynikają z tych podstawowych zasad polskiej (i nie tylko) grzeczności. Warto je poznać, bo mocno ułatwiają nabycie tego, co można by nazwać „grzecznościową intuicją”.
Wysiedziało się trochę tych godzin w boksie, albo i bez. Twarzą w twarz, oddechem w oddech, ekranem w ekran. A to dopiero początek.
Też znacie ludzi, których auta mają na wyposażeniu gadające klaksony?
Jeżeli jadacie „na mieście”, umawiacie się na kawę w kawiarni, a nawet jeśli tylko bywacie na weselach, chrzcinach i komuniach – na pewno macie swoje typy. Dzielę się moimi:
Skończyła się kolejna edycja eksperymentu wychowawczego, jakim jest widowisko „Projekt Lady”. Całe szczęście, bo mało co w nurcie popkultury robi tyle złego dobrym obyczajom i etykiecie.
Komu „cześć”, komu „siema”, komu „Dzień dobry, Babciu”? Uprzejmość w powitaniu można wyrazić na wiele sposobów, warto jednak poznać podstawowe zasady powitania, a w szczególności posługiwania się formułami powitalnymi.
Jak łatwo (i w jakże złym tonie) jest poprawiać tych, nad którymi górujemy. Nie łudźmy się: tylko tym, że uczymy się języka od dziesięcioleci, podczas gdy oni – od tygodni.
Czyli nieco o poszanowaniu granic własnych i cudzych, a przy okazji o dobrych manierach przy jedzeniu.
Czyli o tym, jak grzecznościowy fast food przesłania nam prawdziwą moc interakcji.