Grzeczność po gruzińsku
Jeżeli w tegoroczne wakacje wypoczywasz w Gruzji, to wiedz, że bardzo Ci zazdroszczę. Jeśli działo się to w ubiegłym roku, albo jeszcze dawniej – nadal zazdroszczę.
Jeżeli w tegoroczne wakacje wypoczywasz w Gruzji, to wiedz, że bardzo Ci zazdroszczę. Jeśli działo się to w ubiegłym roku, albo jeszcze dawniej – nadal zazdroszczę.
Są takie chwile, gdy łatwo jest nam być dla świata uprzejmym i z życzliwością patrzeć na ludzi i ich poczynania. Czasem z wyrozumiałością, pobłażliwością – czego tam akurat trzeba. W osiągnięciu tego stanu bardzo przydaje się pasja, choć nie zawsze łatwo nam ją odnaleźć.
Jesteś z tych, którzy wkurzają innych, czy z tych, którym inni działają na nerwy? Innej opcji nie ma. Czyli trochę o savoir-vivrze w obliczu srebrnego ekranu.
Krytyka konstruktywna to taka, która jest użyteczna dla krytykowanego. Ale także taka, która jest właściwie odbierana i zapewnia zamierzone, długotrwałe efekty.
A tak, są takie. I to do policzenia na palcach obu rąk. To wcale nie tysiące szczegółowych zaleceń, jak siadać, jeść ślimaki i kto pierwszy wyciąga rękę. One dopiero wynikają z tych podstawowych zasad polskiej (i nie tylko) grzeczności. Warto je poznać, bo mocno ułatwiają nabycie tego, co można by nazwać „grzecznościową intuicją”.
Wysiedziało się trochę tych godzin w boksie, albo i bez. Twarzą w twarz, oddechem w oddech, ekranem w ekran. A to dopiero początek.
Też znacie ludzi, których auta mają na wyposażeniu gadające klaksony?
Jeżeli jadacie „na mieście”, umawiacie się na kawę w kawiarni, a nawet jeśli tylko bywacie na weselach, chrzcinach i komuniach – na pewno macie swoje typy. Dzielę się moimi:
Skończyła się kolejna edycja eksperymentu wychowawczego, jakim jest widowisko „Projekt Lady”. Całe szczęście, bo mało co w nurcie popkultury robi tyle złego dobrym obyczajom i etykiecie.
Czyli jak zgrabnie i jednym strzałem: zachować dla siebie tajemnice firmy, mało subtelnie dać do zrozumienia, że chodzi nam o zysk. Oraz obrazić pracowników, potencjalnych pracowników i osoby dotknięte wypowiedziami jednego z naszych „specjalistów”.